Powołania

Wielki Post z Antonim Klaretem

 

 

Naprzód przebojem młodzi rycerze,
Do walki z grzechem swej duszy.
Wodzem nam Jezus w Hostii ukryty,
Z nim bój nasz zastęp wyruszy.

 

Jednym z najmężniejszych rycerzy w tej walce jest św. Antoni Klaret. Widzimy go rwącego się do boju przeciwko złu i nikczemności, przeciwko głupocie i arogancji możnych tego świata, mających za nic niedolę ubogich, wierność pobożnych i czystość dzieci Bożych; przeciwko grzechowi dzieci i dorosłych; przeciwko bezsensowi życia i beznadziei.

Wielu mieć by chciało tak doskonałą zbroję jak on, po której oręż nieprzyjaciela jeno ślizga się, a krzywdy nie czyni. Jest nią modlitwa częsta, płynąca z serca jako oddech, jak jedno zbroja stanowi z ciałem. Zbroja to ozdobna we wszelkie najgodniejsze symbole i znaki cnót i czynów miłości. Na wzór modlitw, których bez liku, a korzystanie z nich tak pięknym i jaśniejącym czyni człowieka, jako lśniąca w słońcu zbroja w złoto i srebro bogata.

W ręku Antoniego potężny miecz, na widok którego wróg odstępuje w zwątpieniu, czy przemóc zdoła czy prędzej padnie jednym ciosem rażony, co też wielokrotnie bywało. Nie o sam miecz przecie chodzi, ale o zdolność nim władania, a nie masz nad Antoniego nikogo prawie, kto by mu sprawnością dorównał. Może Dominik z Caleruegi, może Hieronim ze Strydonu, może Paweł z Tarsu. Wiedzą wszak i oni, że ręka w miecz zbrojna to całość nierozdzielna, przez całe lata ćwiczona do odpierania i zadawania ciosów. A mieczem w rękach Antoniego, to rzecz oczywista - Biblia Święta. Znał on siedmiokrotną moc tej Księgi, wszakoż nie szczędził czasu na poznanie tajników Starego i Nowego Zakonu. Jak mieczem błysnąć i jednym tylko ruchem niepozornym nieprzyjaciela zwalić, tak on znał jak odpowiednim słowem świętym ciąć, niejako bez wysiłku, i pokusę zwalczyć (widać rycerz to doświadczony i obeznany w robocie).

Tarczę ma upiętą u boku rosłego konia, a nie w ręku, bo lewicą dzierży wielki sztandar, z którym gotów i cały świat objechać. Na nim serce mieczem przekłowane i cudne kwiaty wokoło, a z serca tego ogień goreje, jakoby wieszcząc wielkie zwycięstwo siły z serca tego pochodzącej. Wokół promienie różnobarwne od serca się rozchodzą, a każdy podpisany inną mocą łaski Bożej. Jest tam roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie, męstwo i dalej: cierpliwość, stałość, pokora, prawdomówność... A wszystkich ich dziesiątki. Powiewające na wietrze to płótno zdobne, jawi się jakby okno na inny świat i o innej mocy świadczące, a rycerz tak opatrzony daje poznać, że nie sam, lecz na czele liczniejszych wojsk jedzie, a ich powagę i świetność własną okazałością zwiastuje. Jest tym sztandarem obraz Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi i Jej moc cudowna, zwalczająca szatańskich wrogów zbawienia. Lękają się więc moce piekielne tego widoku i rade by sprośne żołdactwo diabłów, by rycerz sztandarowy w inną ruszył stronę. On jednak, wiedziony Bożym natchnieniem tam właśnie się kieruje, gdzie najwięcej plugastwa spodziewa się znaleźć. A chorągiew ta święta jako pochodnia budzi przestrach wśród zła i rozwiewa ciemności.

Rzec by i słowa dwa o tarczy rycerskiej, na której z najprzedniejszej stali krzyż wzdłuż i wszerz biegnący, postać Chrystusa niesie. On sam jakby żyw, nie w śmiertelnej agonii spoczywa, ale głowę podnosi, patrząc świadom bliskiego już końca, w którym do syta napoi dusze ratunku i siły szukające. Już bliski koniec tej wieczerzy krzyżowej, zbrojącej Krwią i Ciałem świat cały w nieśmiertelny pokarm. Zdawało się wrogom, że to godzina ich triumfu, a tajemniczo odwrotna rzecz się dzieje: wierny lud, umocniony kroplami krwi, staje się odważny, głośny, wesół i pełen niewzruszonej nadziei. Pasterz choć umarł, to życie tchnął w nich tak mocno, że nie masz już śmierci. A nawet jeśli śmierć przyjdzie, to tylko ku pożytkowi ludzkiemu i będąc pieczęcią wyroku zmiłowania się staje. O tym twarz Chrystusa opowiada, o innej bitwie i innym zwycięstwie, ale ono właśnie moc daje wszystkim bitwom. I wie ów rycerz, że tą tarczą więcej niż mieczem zwojuje, bo tu Krew Chrystusa jest zwycięską osłoną. Któż do takiego rycerza ma przystęp?

Tak sławić dzielnego Antoniego z Sallent, rycerza Hiszpanii i Kuby, godzi się nam w tych 40 dniach postnych. A nie tylko sławić, ale i naśladować, bo zbrojenia takie i oręż, każdy nabyć może, byle chciał i sprawę za godną poczytywał. A jest to sprawa nie z dalekich wieków, ale i dziś nie cierpiąca zwłoki. Ale już dość o tym.

Strudzony bojem i doświadczony wielce, takie słowo swoim wiernym druhom przekazuje, piśmiennym będąc:

"Człowiek zły, słaby, głupi i tchórzliwy nigdy nie zdobędzie się na wyrzeczenie ani nawet nie jest zdolny do tego, ponieważ nie sprzeciwia się żadnej zachciance lub namiętności. Zawsze jeżeli jest w jego mocy spełnić lub wyrzec się tego, co żąda od niego zmysłowość, ulega namiętności, ponieważ jest zły i tchórzliwy, więc pozwala się pokonać i poddaje się. Kiedy dwóch ze sobą walczy, mężny zwycięża tchórza, tak też zła skłonność walczy z człowiekiem i zostaje on zwyciężony oraz przez nią uwięziony. Z tego powodu powściągliwość i czystość są tak wychwalane, ponieważ człowiek powstrzymuje się od przyjemności i rozkoszy, które daje mu natura lub namiętność" (Autobiografia, 417).

I dalej jeszcze pisze:

"We wszystkich zdarzeniach nieprzyjemnych, bolesnych i upokarzających zawsze myślę, że pochodzą one od Boga, zesłane dla mojego dobra. Dlatego też staram się, gdy tylko to zauważę, w milczeniu skierować się do Boga i poddać się Jego najświętszej woli. Pan powiedział przecież, że nawet włos z głowy nie spadnie bez woli Ojca niebieskiego, który tak bardzo mnie kocha" (Autobiografia, 420).

Zaś dla najodważniejszych taką radę zostawia:

"Wiem, że trzysta lat wiernego służenia Bogu nawet nie dorównuje wartością jednej godzinie cierpień, jakie mi ześle Bóg, gdyż tak wielką mają wartość. O Jezu mój i Mistrzu! Oto zgnębiony, prześladowany i opuszczony przez przyjaciół, ukrzyżowany przez trudy zewnętrzne i krzyże wewnętrzne, pozbawiony pociech duchowych, który milczy, cierpi i znosi wszystko z miłością, ten jest Twoim ukochanym, tym który Ci się podoba i kogo cenisz" (Autobiografia, 417).

 

Pójdziemy naprzód, naprzód radośnie,
Podnosząc w górę swe czoła.
Przed nami życie rozkwita w wiośnie,
Odważnie, bo Jezus woła.

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line