Powołania

A w Bieszczadach...

Grupa dziewięciu (słownie: 9) górołazików, a raczej topcrash'erów na poziomie 'deep pro', zhakowała prawie niedostępne obszary polskich Bieszczadów.

Z powodu utajnienia większości szczegółów, w oficjalnym raporcie znajdujemy notkę, że we wspomnianej grupie było trzech wysokiej rangi członków organizacji znanej pod nazwą 'Misjonarze Klaretyni' oraz sześciu najwyższej klasy ekspertów geo-historii bieszczadzkiej. Co ciekawe, przy zaszyfrowanym nazwisku każdego z nich, małymi literami umieszczono podpis: 'student'.

A zatem, specjalnie wyselekcjonowana jednostka badawcza w elitarnym stylu codziennie dokonywała kolejnych eksploracji (ang. exploracji), zwiększając poziom poznawczy ukrytych do tej pory pasm odcieni zieleni i brązu. Wykwalifikowana kadra wykazała się pomysłowością oraz doświadczeniem w wyszukiwaniu miejsc noclegowych w bezimiennych ostępach leśnych, balansując na granicy bezpieczeństwa i nocnej adrenaliny. Czy dali radę? Czy przetrwali wszyscy? Kto niósł rannych? Dlaczego sukces tak perfekcyjnie przygotowanej wyprawy codziennie rano stał pod znakiem zapytania? Niektóre z pytań pozostaną bez odpowiedzi... Jednak kilka faktów udało się ustalić: Wiejska mleczarka z Cisnej w końcu wyjawiła fragmenty mglistych wspomnień o wyjątkowej grupie ekspedycyjnej: "To się działo tak szybko... Nigdy nie widziałam czegoś takiego... Ich buty... płaszcze... Miałam w głowie tylko jedno: Husaria...". Inny świadek (prosił o anonimowość) właśnie strącał szyszki pod Jaworzcem, jak opisuje, gdy poczuł mocniejszy wiatr, a drzewa pochyliły się w kierunku boru. "To byli oni, nie mam wątpliwości. Nie widziałem ich, ale ta obecność... Nagle zrobiło się gorąco i zimno, jakby piec się pojawił, ale na chwilę...".

W Połoninie Wetlińskiej grupka tubylczych dzieci na wszystkie pytania odpowiedziała twierdząco, kiwając głowami. Uśmiechały się, ale powtarzały w kółko jedno słowo: klaret, klaret, klaret... Dopiero w schronisku opowiedziano nam o wyjątkowym spotkaniu - "Nigdy nie słyszałem takich pieśni... - opowiadał długobrody starzec - Te pieśni... Zapamiętałem tylko początek, było tak: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu... Potem już nic nie pamiętam, całe życie miałem przed oczami... Jakby mi kto słońcem prześwietlił wszystkie myśli... Muszę coś zrobić ze swoim życiem... Pan zobaczy - powiedział, podając grubą książkę - takie coś tu zostawili... Patrz pan, tyle w niej wstążek... strach otwierać panie...". Książka była gruba, wręcz wypasiona, pożółkłe kartki... Przy czerwonej zakładce była włożona kartka z inicjałami: K.W.C.M.F. Z trudem odczytaliśmy słowa: "Ziemia drży... Bębny... Bębny w głębinach...". Nie rozumiejąc znaczenia tych słów i ponieważ robiło się już ciemno, udaliśmy się w kierunku wskazanym ręką starca, zamierzając zanocować w Ustrzykach Górnych. Niestety, doszliśmy jedynie do Połoniny Caryńskiej, gdzie na własne uszył dochodziło nas echo rytmicznych, niskich dźwięków - bębny! Wiedzieliśmy, że szef tego eventu, znany nielicznym pod tajnym kryptonimem R.O.B., znał się na uderzeniach w kozią skórę, naciągniętą na drewnianą tubę, jak mało kto. Ale czy naprawdę znaleźli tu kozę?

Po ledwo przespanej nocy i skromnym śniadaniu, a następnie długim marszu doszliśmy do Ustrzyk. Naród stał przed kościołem. Nie trzeba było długo czekać - ludzie sami podeszli. Ze łzami wspominali o pomocnych dłoniach, uśmiechniętych twarzach, o takiej dobroci, jakiej trudno dziś uświadczyć... "Serce mi się kroiło kiedy odchodzili... - mówi babulinka w kolorowej chuście na głowie - Co to za mężczyźni... Ze świecą by nie znalazł... A jak oni opowiadali... to jakby sam Pan Jezus mówił... A jak nasze młode po nich płakały... O, panie, zobacz pan, dalej płaczą... Panie, ja się nie znam, bo mówili, że muszą iść dalej za Chrystusem... Ja się nie znam, ale szkoda ich... takie chłopaki!". Jak udało się ustalić z miejscowym sołtysem, drużyna, za którą podążaliśmy, udała się na jeszcze bardziej tajną misję zwaną: "Dzień skupienia". Nikt więcej nie potrafił nam powiedzieć co to za dzień ani do czego służy. Znaleźliśmy jednak pewną wskazówkę...

CDN

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line